Piotr Wiśniewski z Admind: praca dyrektora kreatywnego od kulis

Jest projektantem. Od dekady specjalizuje się w rozwiązywaniu złożonych problemów z zakresu brandingu pomagając markom zbudować swój unikalny wizerunek. Jak wygląda praca dyrektora kreatywnego od kulis i czy pandemia przyspieszy cyfrową transformację przedsiębiorstw i firm?

Dyrektor kreatywny – co to właściwie oznacza? Czym właściwie się zajmujesz?
Praca dyrektora kreatywnego polega głównie na kierowaniu zespołem. Wspólnie z Karoliną oraz Isą, również dyrektorami kreatywnymi prowadzimy w Admind dział kreacji. Łącznie takich zespołów kreatywnych jest aż 10, to blisko 50 osób. Wspólnie budujemy te zespoły, zarządzamy nimi oraz nadzorujemy prowadzone projekty. Na co dzień blisko współpracujemy również z innymi działami jak Business Development, PR czy Brand Advisory, mając realny wpływ na dalszy kierunek rozwoju firmy.

Jakie kompetencje trzeba mieć, by odnaleźć się w takiej branży? Od początku myślałeś by wykonywać taki rodzaj pracy, czy może chciałeś zostać… artystą?
Jako dziecko marzyłem o tym, by zostać architektem. Potrafiłem spędzać godziny budując konstrukcję z kart, pocztówek czy klocków. W swoim postanowieniu tkwiłem praktycznie do liceum, kiedy to miałem okazję po raz pierwszy zobaczyć wystawę roczną studentów wzornictwa przemysłowego ASP w Krakowie. To wówczas zrozumiałem, że poprzez design możemy mieć realny wpływ na nasze codzienne życie.

Co wywarło w tobie takie wrażenie?

Prezentowane tam prace odpowiadały na wiele współczesnych problemów i potrzeb. Do dziś pamiętam projekt kubka dla osób niewidomych. Osoby te zalewając herbatę wrzątkiem, by nie przelać kubka muszą sprawdzać poziom palcem co często kończy się poparzeniem. Jedna ze studentek zaproponowała bardzo proste rozwiązanie w postaci ściętego dna kubka. Kiedy poziom wody był optymalny wtedy kubek zmieniał pozycję informując tym samym osobę niewidomą o pełnym napełnieniu. Ta wystawa zweryfikowała moje marzenia i plany. Wiedziałem, że teraz chcę zostać projektantem. Mój wybór padł na Kraków, gdzie działa najstarszy w Polsce wydział wzornictwa przemysłowego.

Czym zajmowaliście się na wzornictwie? Faktycznie tworzyłeś i wymyślałeś przedmioty użytkowe? Jak wspominasz ten czas?
To był fantastyczny czas twórczej eksploracji i nauki myślenia projektowego. Obok kreacji produktu bardzo szybko moje zainteresowanie przykuła komunikacja wizualna. To niezwykle ciekawa dyscyplina projektowa kształtowania komunikacji po przez różne środki wyrazu plastycznego i systemowe myślenie. Od komunikacji wizualnej do brandingu była już prosta droga.

Dla wielu osób ASP to nie miejsce, gdzie da się zdobyć twarde kompetencje. Zgadzasz się, czy niekoniecznie?
To błędne podejście. ASP to nie jest miejsce, gdzie twoim zadaniem jest zdobyć „twarde kompetencje”, np. posługiwanie się pakietem Adobe. To miejsce, gdzie kształtujesz właśnie „miękkie kompetencje”, mam tu na myśli kreatywne myślenie. To niezwykle ważna umiejętność choćby w procesie projektowym – umiejętność obserwacji i analizy, wyciągania wniosków, a na końcu przekuwania ich w nowe, lepsze rozwiązania.

Czy twoim zdaniem design i sztuka użytkowa przeżywają w ostatnich latach renesans? Wydaje mi się, że mamy coraz właściwsze podejście do tego by otaczać się ładnymi rzeczami. Zaczynamy doceniać polskich designerów.
To prawda. Chcemy się otaczać ładnymi przedmiotami, zaczynamy zwracać uwagę kto je zaprojektował, gdzie zostały wyprodukowane. Jest klika źródeł tych zmian. Z jednej strony na pewno większa zamożność. Urządzając mieszkanie nie jesteśmy już skazani na najtańsze przedmioty. Po drugie miejsca w których spędzamy wolny czas jak restauracje, kluby są coraz bardziej pieczołowicie projektowane, co nie pozostaje bez wpływu na nasz styl. W końcu ogromna rola socialmediów, jak choćby instragram, który jest strefą inspiracji i kształtuje mody oraz gusta.

Czy tworzenie designu w agencji brandingowej dla marek to coś podobnego jak tworzenie mebli? Są jakieś zbieżne punkty?
Na pierwszy rzut oka to coś zupełnie innego. Ale jeśli głąbiej się zastanowimy – jest jeden bardzo ważny element wspólny. Mianowicie zrozumienie tego po co coś robimy i dla kogo. To pytanie to fundament każdego procesu projektowego, choć bardzo często pomijany. W efekcie mamy kolejne niepotrzebne krzesło albo nieskuteczną komunikację marki.

Jako dyrektor kreatywny musisz zapewne czerpać inspiracje z różnych źródeł. Gdzie tego szukasz? Czytasz? Oglądasz? Co? Gdzie?
Jestem ciekawy świata i ludzi. Tak naprawdę czerpię inspirację z wielu źródeł, nawet się nad tym szczególnie nie zastanawiając. Cały czas jestem w trybie obserwacji i analizy. Obszar, który szczególnie jest dla mnie ciekawy to etnografia. Przeszłość to niekończące się źródło inspiracji dla przyszłości, a projektowanie ze świadomością własnego dziedzictwa kulturowego pozwala na utrzymanie równowagi pomiędzy nadmiernym konsumpcjonizmem, a manifestowaniem swojej odrębności kulturowej w dobie projektowania o globalnym zasięgu.

Jakiś czas temu widziałem badania, z których wynikało, że młodzi respondenci zapytani o czerpanie inspiracji wymieniali głównie socialmedia, a nie np. muzea czy galerie sztuki. To chyba nie jest zbyt dobry prognostyk?
Zupełnie nie dziwą mnie te wyniki badań. Nasze życie coraz mocniej przenika do świata online, szczególnie mocno możemy to zaobserwować u młodszych pokoleń. Naturalnym środowiskiem komunikacji są dla nich właśnie social media. To tutaj wymieniają się swoimi doświadczeniami i opiniami. To tutaj również kształtują się influencerzy, którzy coraz częściej przejmują rolę opiniotwórczą. Tradycyjne instytucje kultury, jak muzea czy galerie nie dostrzegają zmian społecznych jakie nastąpiły, nie potrafią dopasować formy do nowych czasów, nowych potrzeb. Aby odzyskać role opiniotwórczą wymagają transformacji.

W czasie kwarantanny i lockdownu mnóstwo przestrzeni pootwierało swoje zasoby online. Może w coś warto zajrzeć? Skorzystać? Co polecasz?
Z wartościową inicjatywą wyszło STGU (Stowarzyszenie Twórców Grafiki Użytkowej), którzy w ramach cyklu #uwalniamypublikacje udostępniają bardzo ciekawe publikacje na temat polskiej grafiki użytkowej.

Jak wygląda twój dzień pracy? O której wstajesz, co robisz najpierw? Czy twój dzień to głównie spotkania, kierowanie zespołem, a może jeszcze coś innego?
Swój dzień zaczynam o 5.30, ale nie z własnego wyboru, tylko z racji, że tak budzi się mój 6-miesięczny syn. Pracę zaczynam zawsze o 8 i staram się zamknąć wszystkie obowiązki do godz.16. Mój dzień roboczy to głownie spotkania, warsztaty, konsultacje i ciągłe odkopywanie się z maili.

Na czym polega tworzenie brandingu? Przez jakie etapy się przechodzi?

Branding to szerokie pojęcie i tak naprawdę nigdy nie kończący się proces, ponieważ marka nie jest skończoną formą, ewoluuje wraz ze swoimi odbiorcami. Proces tworzenia marki to proces iteracyjny, który możemy podzielić na 5 głównych etapów. Pierwszy etap to zrozumienie – zrozumienie, gdzie jesteś i gdzie jest luka, którą może zapełnić twoja marka. Następny etap to strategia – odpowiedź na pytanie, dlaczego świat potrzebuje twojej marki oraz określenie jej osobowości. Trzeci etap to dopiero design – określenie języka wizualnego i werbalnego twojej marki. Czwarty etap to implementacja – czyli wprowadzenie marki w różne kanały komunikacji i utrzymanie spójności przekazu. Ostatni, piaty etap to monitoring. Ciągła obserwacja i analiza marki w kontekście rynku, pozwala dynamicznie reagować na zmiany konsumenckie i postrzeganie twojej marki.

Na LinkedInie rozpocząłeś cykl #brandigmaznacznie. Dlaczego ma? O czym piszesz w twoich postach?
O roli brandingu wciąż mówi się za mało w Polsce. Cały czas wielu przedsiębiorców nie dostrzega możliwości jakie daje branding w kształtowaniu świadomości marki. Naszą rolą, rolą projektantów jest edukacja i temu służy cykl #brandingma znaczenie. W krótkich postach dziele się swoja wiedzą i doświadczeniem na temat brandingu. Ma to szczególne znaczenie dziś, kiedy wiele firm walczy o utrzymanie swojej pozycji na rynku. Warto pamiętać, że branding może być skutecznym orężem w tej walce.

Jesteśmy przed czwartą rewolucją przemysłową – można powiedzieć, że pandemia mocno przyspieszyła ten trend. Tym razem będzie to cyfrowa rewolucja. Myślisz, że marki są przygotowane na ten przeskok. Czy niekoniecznie?
Jesteśmy świadkami cyfrowej rewolucji już od dłuższego czasu, myślę, że tą datą graniczną był 5 lutego 2008, kiedy Steve Jobs zaprezentował pierwszego iPhone’a. Od tego czasu wszystko się zmieniło. Kawał naszego życia przeniósł się do sieci. Płacimy, pracujemy, komunikujemy się, spędzamy wolny czas…. A tam, gdzie ludzie, tam i marki. Tak więc ta ewolucja jest naturalnym procesem, ale na pewno pandemia jeszcze mocniej przyspieszyła tą transformację, uświadomiła nam również, że cały czas nie korzystamy z pełnego potencjału cyfrowej technologii. To czego możemy być pewni to że dzisiejsze marki, jeśli chcą przetrwać musza być responsywne.

Co znaczy cyfrowa transformacja marki? Co kryje się pod tym określeniem?
Często spotykam się z płytkim zrozumieniem tego zagadnienia jako procesu wprowadzania cyfrowych rozwiązań do organizacji. Owszem cyfrowa transformacja ściśle związana jest z rozwojem technologii, ale jest to głębsze i szersze zagadnienie, związane z dynamicznymi zmianami zachowań i postaw konsumenckich. To właśnie rozwój technologii w połączeniu ze zmianami społecznymi generuje nowe podejście do biznesu, klientów i otoczenia, a tym samym kształtowania marek. Ta ewolucja po przez nowe technologie wymusza nowe sposoby komunikacji i interakcji między marką a konsumentem.

Szybki rozwój e-commerce chyba jeszcze ten trend przyspieszy?

E-commerce to dobry przykład zmian postaw konsumenckich zachodzących w ramach rozwoju technologii. E-commerce niewątpliwe mocno zmienia oblicze handlu, ale także wpływa na zmianę sposobu budowania marki i strategii, która musi sprostać coraz mocniej wyśrubowanym oczekiwaniom współczesnych konsumentów. Niewątpliwe wymusza to szybszą transformację marek.

A jeśli ktoś się na taki krok decyduje, od czego właściwie trzeba zacząć?
W cyfrowej transformacji marki tak naprawdę nie chodzi o technologię, ale o konsumenta – zrozumienie jego potrzeb i ich zaspokojenie. Technologia to tylko narzędzie, które ma nam pomoc w osunięciu tego celu. Tak więc pierwszym krokiem jest poznanie naszej grupy odbiorców, zrozumienie co dla nich jest ważne i czego potrzebują.

Mógłbyś wymienić przykłady takich udanych transformacji, które uważasz za wzorowe?
Myślę, że za ikoniczny przykład cyfrowej transformacji marki możemy uznać transformację Netflixa. Firma w odpowiednim momencie zdała sobie sprawę, że jej przyszłość leży w internetowym streamingu, a nie wysyłce filmów DVD pocztą, stworzyła wiec nową usługę. Przykład Netflixa pokazuje jak ważne jest monitorowanie rynku, szukanie nowych obszarów do rozwoju oraz odwaga w strategii biznesowej, tak aby nie powtórzyć historii innej kultowej marki – Kodak.

Masz jakąś ulubioną część swojej pracy? Może to zamknięcie się w gabinecie, może kawa?
Lubię piątki, ale nie tylko bo to weekendu początek, ale dlatego że w Admind to z zasady dzień bez spotkań. Oczywiście różnie z tym bywa, ale generalnie to czas, kiedy mogę spokojnie skupić się na swojej pracy.

Niedawno dołączyłeś do zespołu Admind. Jak odnajdujesz się w nowym miejscu?
Bardzo dobrze, Admind to dla mnie nie tylko doskonała przestrzeń do rozwoju, zdobywania nowego doświadczenia, ale przede wszystkim to fantastyczni ludzie, którzy budują wyjątkową atmosferę w oparciu o życzliwość, odpowiedzialność i zaangażowanie. Nawet zmiana trybu pracy na homeoffice w związku z panującą pandemia nie zakłóciło tej atmosfery i uświadomiło mi jak dojrzały jest nasz zespół. To ogromna wartość.

Szybkie dostosowanie się do zdalnej pracy to chyba zasługa młodego zespołu? Jak się odnaleźliście w tej nowej sytuacji?
Młody zespół to jedno, ale musimy pamiętać ze Admind to agencja z oddziałami także w Zurychu, Amsterdamie, Odessie i Bangkoku. Pracujemy bardzo blisko ze sobą, komunikacja na „złączach” to nasza codzienność, dlatego przełączenie się na tryb zdalny nie było dla nas wielkim wyzwaniem.

Rozmawiał Piotr Zieliński

Linkedin – profil Piotra Wiśniewskiego
Agencja Admind Branding & Communications

Piotr Wisniewski Admind
Piotr Wiśniewski – projektant. Od dekady specjalizuje się w rozwiązywaniu złożonych problemów z zakresu brandingu. Pomagam markom zbudować swój unikalny wizerunek, taki, który nie tylko „wygląda”, ale osiąga założone cele. Na pierwszym miejscu stawia ludzi, a nie „potencjalnych użytkowników”. Dlatego uwielbia pytać, obserwować i drążyć, zakładając, że na początku nigdy nie wiemy zbyt wiele.
Nowych rozwiązań lubi poszukiwać w etnografii, bo stare często wyprzedza nowe w prostocie, etyce i zrównoważonym rozwoju.
Ma słabość do tanich lotów, wzornictwa z lat 60 i kiszonych ogórków.

kopiuj tekst pobierz jako docx

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.